Naszej sagi z pod lady już odcinek ostatni

•październik 20, 2007 • Skomentuj

To koniec, zabiliśmy w sobie wszystko.

Koniec tu.

Pod nowym adresem.

gg:11571967

Kubuś Puchatek i Hefalumpy.

•październik 12, 2007 • Komentarzy: 2

Jestem maniaczką Kubusia Puchatka, co wszyscy wiedzą. Dziś mama sprezentowała mi film DVD “Przygody Kubusia Puchatka” razem z książką, w której były różne ciekawostki o Kubusiu.

Niestety, film na moim gracie nie działa, ale w zamian za to obejrzałam sobie “Kubusia Puchatka i Hefalumpego”. Bajka wzruszająca, jak większość KP. Nie no, dobra. Tylko ja płaczę na Puchatku.

W każdym bądź razie, odkryłam dziś kilka ciekawych informacji:

  • W 1981 roku Londyński Ogród Zoologiczny ufundował naturalnej wielkości posąg Kubusia Puchatka, którego wykonania podjął się rzeźbiarz Lorne McKean. Posąg z brązu został odlany zarówno dla upamiętnienia prawdziwego misia, jak i fikcyjnej postaci.
  • To, że misie uwielbiają wykradać miód z pszczelich uli, to mit. Owszem, niedźwiedzie znane są z tego, że ściągają ule z drzew i rozbijają je, nie są jednak zainteresowane miodem. Tak naprawdę chcą się dostać do odżywczych pszczelich larw.
  • A.A. Milne, autor książek o Kubusiu Puchatku, zakopał podobno pierwsze wydanie “Kubusia Puchatka” w ogrodzie na farmie w Sussex pod zegarem słonecznym.
  • Departament atramentu i farby studia Walta Disneya użył do stworzenia Stumilowego Lasu prawie 1000 różnych barw i atramentów
  • Kubuś Puchatek po raz pierwszy pojawił sie w filmie animowanym w 1966 roku w bajce Walta Disneya “Kubuś Puchatek i miododajne drzewo”.
  • Kubuś Puchatek okrążył świat tysiące razy. W 1979 r. wydano znaczek pocztowy upamiętniający Kubusia oraz stulecie powstania ilustracji Ernesta H. Sheparda do opowieści ze Stumilowego Lasu i jego kochanych na całym świecie mieszkańców.
  • Książki o Puchatku są także uwielbiane przez dzieci an całym świecie, zostały przetłumaczone na 34 języki.

Organizacja czasu

•październik 10, 2007 • Komentarzy: 3

Wczoraj PP opowiedziała mi króciutko o swojej organizacji czasu, że wszystko robi i jeszcze zostaje jej czas. Mnie się tak nie udawało. Ale dziś postanowiłam spróbować jeszcze raz. Wróciłam ze szkoły, zjadłam obiad i zabrałam się za sprzątanie. Udało mi się to zrobić nienagannie. Dałam sobie na to czas do godziny 18.00, a skończyłam przed 17. Lekcje poszły szybciutko, jest godzina 18.00 czyli mam 4 godziny dla siebie.

Sprzątaniem domu razem z mamą chciałyśmy w pewnym osobniku wzbudzić poczucie obowiązki, ale nam to niestety nie wyszło. No, ale chociaż porządek jest.

I humor dobry, dobry dobry. Nowa spódnica, zielona! I za dwa dni koniec z komórką. Takie życie. A potem, może nowy numer.

?

•październik 9, 2007 • Komentarzy: 3

Bo tam ponoć biło zdecydowaniem. A tak naprawdę, to jest takie bez środka. Bez prawdziwych uczuć, bez, bez, bez bzu. Urwij z gałązki bzu jeden kwiatek. Odrywasz zielony ogonek i dmuchasz. Wyskakuje środek. To tak jakby serce, prawda? Spróbujesz? Możesz. Ale nie można żyć, ani kochać na próbę.

Chcę się zamknąć w swoim małym hermetycznym świecie. Ale najpierw muszę go stworzyć. Chcę być obca i nieodgadniona. Tajemnicza. Chciałabym wiedzieć więcej o kimkolwiek, ale tak, aby on nigdy nie dowiedział się o moim istnieniu.

I dosyć mam monotematyczności.

Do N.

•październik 8, 2007 • Komentarzy: 3

Nieznajomy!

    Tak, to znów ja, zadręczam Cię moimi wyrzutami, oskarżeniami, czy jak to tam sobie nazwiesz. Zawsze pisałam do Ciebie, kiedy coś było nie tak, kiedy tęsknota za Tobą porywała mnie całą, kiedy świat przestawał istnieć. Teraz pewnie oczekujesz tego, że napiszę jak mi źle, jak bardzo Cię kocham i nienawidzę. Jesteś w błędzie, wiesz?

    Mimo, że nadchodzi jesień, ja chcę żyć. Nie chcę być jednym z milionów liści, które tracą kolor i powoli opadają na brudne chodniki, aby zostać podeptanymi przez przypadkowych, goniących za niby-szczęściem przechodniów. Chcę i będę żyła. To nic, że widzę Cię milion razy na sekundę, na schodach, na ławce, w parku, przed domem, w kawiarni, w kościelnej ławie. Cieszę się, że mnie nie zostawiasz, to bardzo miłe z Twojej strony. Przykro mi, ale musisz się pogodzić z tym, że tak naprawdę nie istniejesz. Ja powoli porządkuję już szafę z miłością i innym, nie tylko cielesnymi potrzebami. Idzie mi to całkiem nieźle. Zapominam i odżywam. To bardzo dobrze. Ale wtedy pojawia się Twoja srebrzysto błękitna mglista powłoka. Kocham ją, ale ona to nie Ty. Zatem mówię żegnaj, nim znów się pojawisz.

Nieistniejąca Ja. 

Szafa

•październik 7, 2007 • Komentarzy: 5

Staję na środku pokoju. “Ale tu bałagan” – myślę. Cóż, czas wziąć się za jesienne porządki. Otwieram szafę, przeglądam półki – bajzel nie z tej Ziemi. Półka po półce, tak będzie najlepiej. Pierwsza półka – kubusiowe rzeczy- zostaje, wszystko okej. Przysuwam śmietnik bliżej szafy. Wszystko z półki miłość leci do kosza. Zazdrość, tęsknota, zauroczenie,potrzeby czułości, smutek, żal i gniew, też. Zostawiam przyjaźń i entuzjazm. Jeszcze kilka książek i opakowanie waniliowej herbaty z Londynu. Przecież jesień da się przeżyć bez łez i chandry, prawda?

Oni lubią

•październik 7, 2007 • Komentarzy: 4

Wczorajszy dzień spędziłam głównie na czytaniu babskich gazet, typu: Glamour , Joy itp. i oto na co natrafiłam:
Faceci lubią :

  1. gdy dziewczyna dzwoni do nich bez konkretnego powodu, od tak, żeby usłyszeć głos swego mężczyzny
  2. gdy dziewczyna chodzi po domu w rozciągniętych ciuchach, bez makijażu, ale potrafi się wystroić, kiedy trzeba
  3. gdy kobieta chce sprawić przyjemność, np. wypisuje kartki świąteczne
  4. gdy dziewczyna rozczula się nad spotkanymi podczas spaceru maluchami
  5. gdy kobieta nocując u niego zakłada jego ciuchy
  6. gdy maluje przy nim paznokcie u stóp
  7. gdy dziewczyna zapala u siebie miliony świec zapachowych
  8. gdy czasem chcąc postawić na swoim dziewczyna zaczyna się dąsać
  9. kobiety na wysokich obcasach

Humanistyczna Telenowela, odcinek 1

•październik 7, 2007 • Skomentuj

Czwartek, rano. I LO,  pierwsze piętro, na przeciwko sali 35, koło schodów. Wspaniała klasa II h oczekuje na dzwonek obwieszczający koniec wolności, zwany rozpoczęciem lekcji.
Do siedzących na ławce: Alicji, Oli, Karoliny, Moniki, Pawła przychodzą Paulina i Majkel

-Eeej, umiecie coś z niemieckiego?
- A może byście sie przywitali chociaż?- odpowiada grupka zdenerwowanych drugoklasistów
- No właśnie Paulina, może byś się przywitała? Cześć wam, umiecie mapkę już?
-Majkel!!!!
- Ale o co wam chodzi?

Rozlega sie dzwonek.

trzecia przerwa:
-Jezu, Jezu, ja mam już pomysł. -zapada ciemność, na scenę wychodzi Paweł  w stroju hippisa z uniesionymi do góry rękoma, reflektor skierowany na niego – przebierzemy się za hippisów! Zaśpiewamy ‘Balladę wagonową’ po polsku, angielsku i niemiecku. Tak, tak tak!!! Zrobimy przedstawienie! Dalsze losy Janka!Janek będzie nauczycielem, Gosia dyrektorką,taaak!
-Paweł, a co z Roxanne?
-Przestań, to tylko dziewczyna! Nie psuj mojej koncepcji. Taaak! Michaś ma perukę, chce grać, pożyczy, będzie bosko! Monika? Monika! Moniiiikaaa! O, jesteś. co Ty na to?
- Nie możemy zrobić przedstawienia, dyrekcja się nie zgodziła. A ballada wagonowa jest Mar…
-Pewnej Pani.
-No tak, pewnej pani, którą jest Maryla.
- Nie pozwoliłaś mi wypowiadać tego imienia na M, więc jest to teraz Pewna Pani.
- Boże, ja naprawdę nie wiem, co ty w niej widzisz…
- To samo co ty w Zakościelnym. Zobaczyłaś go na ścianie i od razu: ‘No nie zamulaaajcie, życie jest pięęękne, Maciuś na ścianie wisi!’. A przed nami był angielski z miss Star. Heloooł!

Kolejna przerwa:
-Paweł, bo powiem Monice! Paweł, no przestań! Moniiiikaaa! Monika, zobacz co on zrobił! dał Cyckowi pierścionek!
- A mnie to dużo … Teraz to Ani zmartwienie.
- No ale jak to tak?  Pokłóciliście się?
-Nie, Pawełek teraz tylko obściskuje sie z Anią, kupuje jej całe zgrzewki Chanel No 5, futro z norek i takie tam.
-Z Anią? Kiedy? Gdzie? No coś ty?
- W każdy wtorek na basenie. To nic, że ja się obok topię.

Język polski:
-Małżeństwo nam się rozsiadło! No nie wierzę!
- Monika, wydaje mi się, czy ty siedziałaś z Pawłem?
- Wydaje ci się.
-Odbiło im, prawda? No powiedz, że im odbiło. No powiedz, powiedz! Przecież to straszne!
- To nie może być prawdą!
- Dobra kochane żuczki, co było zadane?

c.d.n.

Po naborze.

•październik 6, 2007 • Skomentuj

Nabór był super, 5 nowych dzieciaków. Dwa mniej niż wymarzyłam, ale okej. Dzieci milusie i superaśne. Dziewczyny radzily sobie świetnie, Kon-tiki pomogły. Dziękuję.

__________________

I co z tego, że wszystko się udało? Co z tego, ze pół dnia robiłam kronikę i wrzucałam zdjęcia na bloga?

Wystarczyło jedno słowo, a raczej jego brak. Przecież to nie tak, to wszystko nie tak mialo być. Nie tak! Przyjaźń, przyjaźń, przyjaźń! Tylko i aż! Ale nie, bo ja tak przecież nie potrafię. Tak więc od dziś, koniec. Poboli, poboli i przestanie.

W tym momencie zaczynam rozumieć ojca.

Tak bardzo chce mi się płakać. I nikt nie pomoże.

To my zapominamy.

przed naborem

•październik 6, 2007 • Komentarzy: 5

Za niecałe dwie godziny rozpocznie się moja pierwsza zbiórka zuchowa w tym roku szkolnym, która jest jednocześnie naborem do Gromady. Boję się jak nie wiem co, ale jakoś to będzie. Jak dzieci nie przyjdą to zrobi się jeszcze jeden nabór, i jeszcze jeden, i następny i znów. A jak przyjdą to będzie bosko. Pogoda taka sobie, niby te 10 stopni to okej, ale mgliście jakoś tak i ponuro. Niby padać nie będzie, chociaż nawet gdyby, to napisane, że spotykamy się bez względu na pogodę. Ale rodzice… .

Czy nabór się uda, czy nie to i tak chciałam podziękować mojej kochanej przybocznej Ani, prawie przybocznej Sylwii, wspaniałej Kaapi, jej siostrze Dominice i koleżance Jolce:).  Ach i ich drużynowej Paulinie Patrycji Antoninie.

Dzię-ku-ję.

Czas się ubrać i ogarnąć pokój, bo Sylwię nadchodzi.

1h 43min