Po naborze.
Nabór był super, 5 nowych dzieciaków. Dwa mniej niż wymarzyłam, ale okej. Dzieci milusie i superaśne. Dziewczyny radzily sobie świetnie, Kon-tiki pomogły. Dziękuję.
__________________
I co z tego, że wszystko się udało? Co z tego, ze pół dnia robiłam kronikę i wrzucałam zdjęcia na bloga?
Wystarczyło jedno słowo, a raczej jego brak. Przecież to nie tak, to wszystko nie tak mialo być. Nie tak! Przyjaźń, przyjaźń, przyjaźń! Tylko i aż! Ale nie, bo ja tak przecież nie potrafię. Tak więc od dziś, koniec. Poboli, poboli i przestanie.
W tym momencie zaczynam rozumieć ojca.
Tak bardzo chce mi się płakać. I nikt nie pomoże.
To my zapominamy.






Dodaj komentarz