Szafa
Staję na środku pokoju. “Ale tu bałagan” – myślę. Cóż, czas wziąć się za jesienne porządki. Otwieram szafę, przeglądam półki – bajzel nie z tej Ziemi. Półka po półce, tak będzie najlepiej. Pierwsza półka – kubusiowe rzeczy- zostaje, wszystko okej. Przysuwam śmietnik bliżej szafy. Wszystko z półki miłość leci do kosza. Zazdrość, tęsknota, zauroczenie,potrzeby czułości, smutek, żal i gniew, też. Zostawiam przyjaźń i entuzjazm. Jeszcze kilka książek i opakowanie waniliowej herbaty z Londynu. Przecież jesień da się przeżyć bez łez i chandry, prawda?






jasne że sie da
wszystko sie da..zwłaszcza gdy ktoś pomaga stawić temu czoło.
Ehh nie wiem czy można przezyc jesien bez lez czy chandry bo nie wiem jak to jest jej nie miec… ja jakos zawsze w tym okresie lapie ta zaraze… najlepsze rozwiazanie kubek goracej czekolady…. Buziak:*:*:*
wiem, że moje słowa nie będą pocieszeniem ale taka jest prawda: chanre może załapać każdy… mnie zaawsze dopada jesienią. Takie uroki tej pory roku, niestety.
słyszałam, że trzeba zmienić żarówki na mocniejsze, ale nie jestem pewna czy aby napewno to dotyczyło jesieni czy może zimy
:*
tak, jesienna chandra ostatnio bywa na porządku dziennym..
“kochanie, damy radę,ale trzymajmy się razem…”:*
dadada