Do N.
Nieznajomy!
Tak, to znów ja, zadręczam Cię moimi wyrzutami, oskarżeniami, czy jak to tam sobie nazwiesz. Zawsze pisałam do Ciebie, kiedy coś było nie tak, kiedy tęsknota za Tobą porywała mnie całą, kiedy świat przestawał istnieć. Teraz pewnie oczekujesz tego, że napiszę jak mi źle, jak bardzo Cię kocham i nienawidzę. Jesteś w błędzie, wiesz?
Mimo, że nadchodzi jesień, ja chcę żyć. Nie chcę być jednym z milionów liści, które tracą kolor i powoli opadają na brudne chodniki, aby zostać podeptanymi przez przypadkowych, goniących za niby-szczęściem przechodniów. Chcę i będę żyła. To nic, że widzę Cię milion razy na sekundę, na schodach, na ławce, w parku, przed domem, w kawiarni, w kościelnej ławie. Cieszę się, że mnie nie zostawiasz, to bardzo miłe z Twojej strony. Przykro mi, ale musisz się pogodzić z tym, że tak naprawdę nie istniejesz. Ja powoli porządkuję już szafę z miłością i innym, nie tylko cielesnymi potrzebami. Idzie mi to całkiem nieźle. Zapominam i odżywam. To bardzo dobrze. Ale wtedy pojawia się Twoja srebrzysto błękitna mglista powłoka. Kocham ją, ale ona to nie Ty. Zatem mówię żegnaj, nim znów się pojawisz.
Nieistniejąca Ja.






niebieski tej jesieni będzie w modzie
wiec modny nieznajomy
a po za tym to z nieznajomymi sie ponoć na ulicy nie rozmawia.. to czemu by nie przestać i pisać do nich? dlatego że oni to mój cały świat? też racja
choć nie, nie cały zostało go trochę we mnie. i tu. ale to prawie co nic. więcej tam gdzieś daleko w nieznanych ziemiach gdzie jeszcze moja noga nie stanęła.
Piękne, nic więcej nie będę mówić…
…
monis… jak pieknie.. jak smutno