Nie chcę.

•październik 2, 2007 • 4 komentarzy

Chcę poczuć znów ten korzenny zapach. Usiąść w fotelu, przykryć kocem z ciepłym kubkiem kakao, obejrzeć ulubiony film, przeczytać książkę. Chciałabym przestać martwić się o wszystko. O to, co będzie jutro, pojutrze, za tydzień, miesiąc, rok. Żyć teraźniejszością.  Tylko chwilą. Malutką, króciutką chwilą spokoju. Mojego zapachu i klimatu. Chcę wreszcie poczuć siebie. Nie chcę być już czyimś tłem. Szczęście i tak ktoś zabierze mi.

I need you, I need you more and more each day. 

Poniedziałek

•październik 1, 2007 • 6 komentarzy

Będą dni pachnące wrzosem, ale też noce nieprzespane wcale, poprzerywane wrzaskiem… Nigdy nie każ mi wybierać…

Poniedziałek i chce się żyć. Szkolny dzień chłopaka, wszędzie zdjęcia Zakościelnego i cytaty o mężczyznach… oczywiście, ośmieszające ich. To co będzie na dzień kobiet? Ale z tym Zakościelnym, to strzał w 10.

A mój dzisiejszy wspaniały humor Kochani Humaniści wcale nie był spowodowany zdjęciami Zakościelnego, ani tym, że afro ma trzecie miejsce w wyborach na mistera szkoły, ale wieczorem wczorajszym. Taak.

Komputer padł i powstał, winamp także. No i ten nieszczęsny pulpit. Chociaż jeszcze prawy górny róg różowy. Klawiatura też żyje. Tak, jestem wszechmocna i w ogóle. No halo, zuchówka w końcu. My wszystko potrafimy;>

Cuda się zdarzają.

Przyjacielu, chcę zostać z Tobą
Przy Tobie chcę być
I nie trzeba byś mówił coś
Wystarczy byś był

Bo nie ma większej miłości, niż ta
Gdy ktoś życie oddaje bym ja mógł żyć.

Chcę być z Tobą, gdy jest mi dobrze
I kiedy źle
Przyjacielu przed Tobą otwieram
serce swe…

Nie będę się rozwodzić na pojęciem ‘przyjaciel’, bo robiłam to milion razy i nic z tego nie wyszło. Dobrze jest, jak jest i niech tak zostanie. Mam kogo potrzebuję, zawsze mogę liczyć, pomimo odległości, o każdej porze dnia i nocy (dosłownie). No i to chodzi, prawda?

Byle do soboty, do soboty. Nabór, nowe dzieciaki. Oby słońce, słońce, słońce! W deszczu też będziemy, skakać po kałużach, chętnie. Plakaty zrobione, sztuk 15 moich plus po 10 każdej z dziewczyn. razem 35 na 3 szkoły. Starczy, prawda? Musi. Jeszcze dwa tygodnie i będzie nas mniej. O 2. Bedziemy tęsknić, prawda Ann? I bez łez się nie obejdzie.

 

O oł, oł oł, o, o. Kit Ci w oko, Kochanie.

_____________________________

PP<3

Dialog.

•wrzesień 29, 2007 • 4 komentarzy

- To bez sensu, nie udawaj przed nią.
- Znów zaczęłam myśleć, choć wiem, że nie powinnam. To jest okropne…
- To jest normalne.
-Ale ja nauczyłam się nie myśleć, nie boli mnie już to. Chociaż czasami mi się przyśni. A wieczorem wyobrażam sobie, jakby było cudownie, ale bez uczuć. Sam dotyk. A teraz…
-A teraz siedzisz przy komputerze sama. I gadasz z Ufo, która tez jest sama.
-Ładnie to wygląda.
-No. W dodatku siedzę sama i czytam o Hitlerze. Wchodzi mama i jest przerażona.

Bohater

•wrzesień 29, 2007 • 1 komentarz

Ajm a hiroł:

http://oniet.o0o.pl/Goleni%C3%B3w/13-17/Monika-Nied%C5%BAwiedzka.html

Zniewieściali faceci

•wrzesień 29, 2007 • 6 komentarzy

Ostatnio doszłam do wniosku, że faceci zrobili się strasznie zniewieściali. Nie rusza ich już kolor różowy, więc śmiało paradują w różowych koszulach. Nie wstydzą się płakać na bajkach czy filmach. Depilują się pod pachami, na plecach, klatce piersiowej, niektórzy nawet nogi (I wcale nie mówię tutaj o gejach.) i jak zauważyłam ostatnio – prostują sobie włosy. Nie no, równouprawnienie i te sprawy, okej. A no i ponoć zniewieściali są wierniejsi. Ile w tym prawdy, tego nie wiem ja. Faceci noszą też długie włosy (nie mówię, że to złe.), jak panie. Czasem w większym mieście, chociażby w Szczecinie idąc ulicą nie sposób odróżnić niektórych panów od pań (i odwrotnie).

Wenę posiadam.

•wrzesień 27, 2007 • 5 komentarzy

Tak więc. Pani O. pisze właśnie interpretację i tam co nieco jej podpowiedziałam (pomijam fakt, że my tego wiersza nie omawialiśmy). Przez to mam wenę na wypracowanie, jakiekolwiek. Co prawda mam zadane jedno z polskiego, ale zaplanowałam sobie jego pisanie na sobotę. No bo dziś wiadomo, niemiecki, historia. Nie lubię tak. Mam wenę na coś, czego zrobić nie mogę, no bo jak, jak czasu brak?

Jezu, ja się naprawdę zmieniłam. Tak właśnie przeglądałam (przy okazji podszeptywania pani O. wskazówek) swój zeszyt od j. polskiego, z pierwszej klasy i zerknęłam na niektóre wypracowania ( a nóż widelec interpretacja?) i doszłam do wniosku, że nie zgadzam się z moimi poglądami wygłaszanymi w owych wypracowaniach. Pomijając już ten nieszczęsny polski, zaczęłam pić kawę litrami. Czuję się zupełnie inaczej (nie wspomnę o moich antyciążowych humorkach), myślę o zupełnie innych sprawach, myślę innymi kategoriami. Zaczęłam zbierać pieniądze na (wiem, wiem.) mieszkanie, bo w końcu jak wyjadę na studia, to tam już nie będzie mamusi, czy babci, które zapłacą mi za wszystko. Tak, wiem, naprawdę wiem, że mi odbija. Ale to chyba dobrze. Nie, raczej nie. Bo myślę o mieszkaniu i studiach, a nie myślę o maturze. A zanim na te studia pójdę, to muszę się dostać, a zanim się tam dostanę, to muszę zdać maturę no i te studia jakieś wybrać.

Totalna dezorganizacja. Burdel, jakiego dawno mój pokój nie widział, dwie książki do przeczytania + “Mistrz i Małgorzata”,  plan pracy Gromady do skończenia, nabór do przygotowania, zaległe rozkazy do napisania, praca na konkurs, list do napisania, dwa do wysłania. No i generalne sprzątanie pokoju. Ale to zostawmy na koniec, jak M&M się wyprowadzą. Nie żeby mi się z tym spieszyło, nie nie. Tzn. jedno M, druga nie musi. Bo to w końcu jej pokój też.

Nie ma sensu prostować włosów, skoro przez 25 minut drogi do szkoły i tak zamienią się w sprężynki. No bo jak, kto widział, żebym chodziła w wyprostowanych włosach? Wstyd, Monika, jak Ty mogłaś im to zrobić. (Włosom, znaczy się.) Zamieniam się w różową pindę. Ale jakby nie patrzeć, to Mart ma bluzę ze sklepu dla pind.

Właśnie, wszystkiego najlepszego Tomaszu N. Jesteś staaaary i w końcu nie jeste z tym sama. ;) Sto lat, sto lat. Pincet?

Znalazłam Aniołka od Pawła właśnie, w tym starym zeszycie od j.polskiego. A tak apropos Aniołów, to dziś była dosyć fajna lekcja, pomimo, że ksiądz jeszcze drętwy. No, bo lekcja była o Aniołach oczywiście. A wiesz, że w tą sobotę obchodzimy święto Archaniołów? A w książkach nie zawsze mówią prawdę. W “Tam gdzie spadają Anioł” było napisane, że Archanioły są ważniejsze od Aniołów, a to nie prawda, bo dostają tylko ważniejsze zadania. Ale same ważniejsze nie są.

Po godzinie nauki historii odechciało mi się czegokolwiek. Normalka. Przed chwilą rozmawiałam z pewnym młodzieńcem o studiach. No i tak jak zawsze powiedziałam, że wybieram się na pedagogikę. Przemknął mi przez głowę filmik: ja z dziećmi w przedszkolu, potem w SP, Gim i LO. I nie do końca wiem, czy to jest to, co chcę robić. Oczywiście, mam studia, o których marzę. Ale żeby się tam dostać, musiałabym już od początku drugiej klasy chodzić na dodatkowe zajęcia przygotowawcze, na które miałam chodzić, wyszukałam je nawet w Szczecinie, ale życie potoczyło się tak, a nie inaczej i niestety nie mogę sobie na nie pozwolić. Mogę sama, ale ile samemu można się nauczyć? Trochę boli, że nie wszystkie marzenia się spełniają. Hej, nie! Przecież mogę, potrafię. Mogę spróbować, co mi szkodzi? Tak, miś, tak. To jest awykonalne.

Harcerze zapomnieli o zuchach, normalka. Ale my im pokażemy:> Nasz start i nasz nabór będą o niebo lepsze niż ich, a co. Mamy 4 szkoły tylko dla siebie, a oni 2 na podział między 2 drużyny. 15 dzieciaków i będę najszczęśliwsza na świecie.

Ała. Piosenka, dziwny ból i dziwne poczucie winy. Tęsknota za tym magicznym światem. Za zapachem ognia, za mundurem, za… klimatem, iskierką. Boli, boli. Oj, boli.

Puk puk? Książe z Bajki przyszedł, przepraszam. Cześć Księciuniu. Wiesz, boli mnie. Nie wiem co i nie wiem dlaczego. Głupio mi tak trochę, wiesz? Czuję jakbym coś zawalała, ale nic takiego nie robię. Staram się. Nie maksymalnie, ale staram. Odwołałam, żeby to zrobić lepiej. Więc dlaczego mi głupio? Ah, a jednak zawaliłam. Próbę przewodnikowską.

Kurdę. Nie chcę tak. Moniś, zostawiamy harcerstwo na kolejny miesiąc? Oj, ochota wielka. Ale tak nie można, zuchy-pampuchy-ropuchy czekają! Kolejne telefony, smsy. Przekazanie do przygotowania. Weź się w garść bejbe, weź się w garść!

Nie ma miejsca, żeby płakać, nie ma miejsca na strach, każda chwila jest wiecznością. Jeśli tylko zechcesz być…

Zabezpieczony: Starość

•wrzesień 27, 2007 • Wprowadź swoje hasło, aby zobaczyć komentarze

Ten wpis jest zabezpieczony hasłem. Aby go zobaczyć, proszę wprowadzić poniżej swoje hasło:


Dla prof. S.

•wrzesień 26, 2007 • Dodaj komentarz

Piosenka napisana z okazji sprawdzianu z mapy fizycznej Azji,
z dedykacją dla prof. Starczewskiego.

Nie możemy my pisać tej mapki,
Dozwolone dopiero jest w środę.
Nie możemy my pisać tej mapki,
Zabronione jest w piątki tak robić!

ref. Pan zrozumie, że dla nas to nie żart,
Pisać mapkę w tą środę to jest skarb.
Jutro mamy nauki aż po uszy,
A do środy tą mapkę każdy ruszy!

sł. Agnieszka Jałukowicz, na melodię “Dozwolone od lat osiemnastu”

Mętlik.

•wrzesień 26, 2007 • 1 komentarz

Nudno jest tu bez ciebie. Nudno do obłędu!
Jestem jeszcze wraz z wiewiórką i pieskiem,
Piszę, czytam i palę, wciąż mam oczy niebieskie,
Lecz to wszystko tylko siłą rozpędu.

 

Wciąż jeszcze świt jest szary, zmierzch niebiesko -złoty,
Dzień przechodzi na jedną, noc na drugą stronę
I róże zakwitają bez wielkiej ochoty:
Bo tak są już przyzwyczajone.

 

A jednak świat się skończył. Czy wy rozumiecie?
Świata nie ma i ja go nie stworzę.
Czas jest równy i cichy. Lecz czekajcie… może -
Może ja jestem już na tamtym świecie?

Maria Pawlikowska – Jasnorzewska , “Bez Ciebie”

Koniec szkolnego dnia, miły, przyszedł Kuba z Martą i Magdą, wspólny spacer. Bajka i usypianie. Przy bajce i zadaniach z matematyki. Bo nauczenie się chemii zakrawa pod cud. Nie potrafię. Aczkolwiek czeka mnie jeszcze niemiecki, no i chemia nieszczęsna. Język polski też by się zdał.

No i jest dylemat. Robić ten nabór, czy nie? Harcerze chyba już zrezygnowali, odpowiedzi wciąż brak, a żeby zorganizować swój nabór od zera, to czasu mało. Możemy w przyszłym tygodniu, ale… wyrzuty jakieś mam dziwne. Głupio, bardzo. Totalny mętlik.

 

Mamo.

•wrzesień 25, 2007 • 2 komentarzy

Otóż moja mama jest kochana, wcale nie mściwa. Dowiedziawszy się o tym, że dostałam dziś ndst z matematyki zgłosiła sie do komitetu organizacyjnego Połowinki. Tym samym potwierdziła moją wcześniejszą decyzję o tym, iż na wyżej wymienionej imprezie się nie pojawię.

Po powrocie z wywiadówki mama przeprowadziła przesłuchanie “W jakich konkursach bierzesz udział?”, ponieważ Frau Helga się na nią patrzała, kiedy mówiła o Olimpiadzie z j. polskiego. Mamusia nie kryła swojego rozczarowania, kiedy zdradziłam jej, iż rozmyśliłam się z olimpiady.

Rodzicielka odkryła, że mam jutro sprawdzian z geografii. Co chwilę na zmianę z siostrą mnie kontroluje, czy się uczę, czy robię co innego.  Boże! W takich sytuacjach rozpaczam, dlaczego nie mam osobnego pokoju i drzwi w nim. Tzn. pokój mam, na pół z siostrą. Obecnie dzieli go z nami jeszcze Marta. Prywatności, odrobinkę. Dużo! Chcę!!!

Po domu od mojego powrotu ze szkoły biega mały potwór, a dokładniej chrześniak Magdaleny Marii Małgorzaty, Kuba. Kuba bardzo lubi moje spodnie, wszystkie moje rzeczy z Kubusiem Puchatkiem, gry na wp.pl oraz krzyczenie mi do ucha w najmniej odpowiednim momencie (np. podczas nauki).

Uwierz, nie da się uczyć jeśli co chwilę przybiega Kubuś (“Moniiikaaaaa, a gdzie jest Tygrysek/piłeczka Lilo?”), albo mama/Magda mnie kontrolują.

Ja o wiele nie proszę. Niech one się wyprowadzą. Jedna już w przyszłym tygodniu, a druga?

Błagam, błagam, błagaaagam!

4-,2,3-,1.